piątek, 21 marca 2014

Rozdział III "Razem i osobno"

   Była szósta rano, jednak Austin był na nogach już od godziny. Tak, ten sam Austin Moon, który zazwyczaj wstaje w połowie dnia albo i później. Nie mógł spać i bez przerwy się budził, a przyczyną tego była pewna brunetka z blond końcówkami. Jeszcze niedawno tak się cieszył, że ją zobaczy, gorliwie wyczekiwał momentu, gdy znów ją rozbawi, usłyszy jej szczery perlisty śmiech i w końcu będzie miał z kim pogadać. Zamiast tego usłyszał, że zmienił się nie do poznania i został przez nią odtrącony. Teraz, gdy o tym myśli i analizuje każde jej słowo, musi w pewnym sensie przyznać jej rację. Co się stało, że upadł tak nisko i zaczął chodzić z kimś takim jak Debby Wood? Nieprzespana noc pomogła mu rozwiązać tę zagadkę. Odpowiedź była prosta -chodziło o oczy. Debby miała tak samo głębokie oczy o tej samej barwie, co Ally. Za każdym razem, gdy spoglądał na blondynkę, widział w niej Allyson. Dzięki temu mógł poczuć jej obecność. Nie był już sam, miał ją. Źle zrobił, że nie pozbył się tej piszczki zanim wrócił do Miami. Teraz, gdy ta prawdziwa Ally z krwi i kości jest tak blisko, on nie może do niej podejść, porozmawiać... Ach, po co on w ogóle wyjeżdżał? Żeby nagrać jakąś głupią płytę?! Wołałby być mniej sławny i zostać. Gdyby nie to, teraz mógłby rzucić się na Ally i wycałować od stóp do głów, jak dawniej. Przysięgał, obiecywał, że zawsze przy niej będzie, a tymczasem odwrócił się od niej i zastąpił ją kimś innym. Najgorsze jest, że zrobił to już drugi raz ... Nie, postanowione! Godzi się z nią i kropka. Chciał być chociaż jej przyjacielem, jeśli na nic więcej nie zasługuje. Wiedział tylko jedno: nie zniesie już dłużej przechodzenia obok niej obojętnie. Czekał trzy lata. To zdecydowanie za długo. Teraz, gdy nie chciała się do niego odzywać, cierpiał. Był świadom, że na to zasługuje i powinien cierpieć, bo ona przez niego też wiele wycierpiała. Nie miała nikogo, kto mógłby jej choć odrobinę go ucieleśniać. Została sama z otwartą raną w sercu, która nie chciała się zagoić. 

Umrę, jeśli się z nią nie pogodzę... -pomyślał blondyn, krążąc w kółko po pokoju.
   Czuł mocne pieczenie pod powiekami, a głowa jakby pękła mu na pół. 
Dziś to z nią wyjaśnię. Muszę...

*

                                                

   Trzy godziny później Ally siedziała przy pianinie i ćwiczyła piosenkę na casting. Postanowiła pójść. Cindy ma rację, dobrze jej to zrobi. 
-Dwa, cztery, sześć i już mówię cześć, oooo! -śpiewała brunetka -Nie będziesz więcej ranił mnie-e! Ja wolna być chcę! Od teraz żadnych uczuć, mam dość, mówię:  "nie". Wolną będę!!
   Z każdym podejściem coraz bardziej utożsamiała się z postacią Tary. Ją też spotkało coś podobnego, jak Allyson. Tylko, że ona była bardziej otwarta, wprost mówiła, co jej leży na sercu. Dzięki temu Ally dała ujście emocjom i poczuła się o wiele lepiej. 
-Kiedyś byliśmy tak blisko, dziś ty masz mnie gdzieś. Lecz to dla mnie przeszłość, już nie liczy  się. Teraz wszystko się zmieni, teraz będzie inaczej. Idę dalej i za siebie nie patrzę! 
   I wtedy do brunetki przyszedł SMS. Sięgnęła po komórkę, aby go przeczytać. Zdziwiła się, widząc, że jest on od Austina...
"Musimy pogadać. Będę u Ciebie za 5 minut".
   Ally zerwała się z krzesła.
Za pięć minut?! Czy z nim wszystko w porządku?!
   Szybko upchnęła wczorajsze ciuchy do szafy. Zeszła na dół i oczekiwała blondyna. Chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Allyson poszła otworzyć. Stanął w nich Austin. Wyglądał na zakłopotanego. Spojrzał na brunetkę i nerwowo się do niej uśmiechnął. 
-Hej... -powiedział.
-Hej. -odparła dziewczyna. Weszli do środka.
-Słuchaj, Ally... Ja... przepraszam. Miałaś rację, byłem głupi. Strasznie mi cię brakowało. Chciałbym znów być twoim przyjacielem. Proszę, wybacz mi... Potrzebuję cię. 
   Serce Ally przyspieszyło, gdy wypowiedział ostatnie dwa słowa.
-No nie wiem, czy mnie potrzebujesz, skoro zostałam już zastąpiona -oświadczyła oschle.
-Nie chciałem cię skrzywdzić... Nigdy nie miałem takiego zamiaru. Proszę, bądźmy znów przyjaciółmi. Ty chyba też chcesz, by było jak dawniej.
-Już nigdy nie będzie tak, jak dawniej... Zdajesz sobie z tego sprawę? Ale... tak, też bym tego chciała. No dobrze, skoro zadałeś sobie tyle trudu, by się do mnie pofatygować, zgadzam się -zaśmiała się.
-Super -uśmiechnął się -Już się bałem, że cię stracę. Nie przeżyłbym tego. 
   Przytulił ją, a Ally przeklinała siebie w myślach.
Miałam mu nie wybaczyć! Ale nie potrafię...


-Dobrze, dobrze. Już ty mnie tak nie czaruj -zażartowała brunetka i spróbowała uwolnić się z uścisku. Nic z tego.

-Przestań, Ally. Trzy lata cię nie widziałem, zostań ze mną dłużej.
-Ostatecznie... -westchnęła i przytuliła blondyna mocniej.
Nie przyzwyczajaj się! Ale... to takie miłe móc go znowu tulić...
-Oo, mogę wiedzieć, co tak ważnego jest w sobotę? -spytał, patrząc na jej kalendarz.
-Och, to... Mam wtedy randkę.
-R-r... randkę? -zdziwił się blondyn, wypuszczając dziewczynę z objęcia -Z kim?
-Koleś nazywa się Zac i jest ratownikiem na plaży -odparła brunetka, niby od niechcenia. Ha! Udało się! Ma go teraz, jak na talerzu.
Zatkało kakao?
-Ahhaa... -odpowiedział -To... baw się dobrze... Zac, Zac... Jak ma na nazwisko? Może go znam?
-Nie pytałam o nazwisko.
-Jak to? Idziesz na randkę z facetem, który nie wiadomo, jak się nazywa?
-Mówiłam ci już, ma na imię Zac. To bardzo miły gość. A poza tym, co cię to w ogóle obchodzi?
-Nie obchodzi -odpowiedział trochę za szybko -Ale jesteśmy przyjaciółmi i mówimy sobie wszystko, tak?
-Oczywiście. Ale jakoś ty mi nie powiedziałeś, że chodzisz z Debby. Dlaczego więc ja miałam ci mówić, że idę gdzieś z Zackiem?
-No nie... Chyba nie będziesz dalej ciągnąć tego tematu?
-Ależ ja nie mam takiego zamiaru. Uważam tylko, że jeśli ty masz dziewczynę, a ja MOŻE będę miała chłopaka, to wszystko jest w porządku, hę?
-Tak... Jest zajebiście -wycedził Austin.
-No, więc nie ma czym się przejmować! -zawołała słodko brunetka. -Dobrze, ja teraz będę miała próbę... Jak chcesz, możesz włączyć sobie TV.
-Nie, wolę pójść z tobą. Co będziesz ćwiczyć? Nową piosenkę?
-W pewnym sensie... Tylko nie jest mojego autorstwa.
-Serio? Mogę spytać, kto ją napisał?
-Dokładnie to ja nie wiem, ktoś pracujący przy "Dwóch stronach Leny" ... To taki nowy film, słyszałeś? 
-Tak. Śpiewasz do filmu?
-Nie tylko, ja też w nim gram.
-Serio?... Wow, no to gratuluję!
-A dziękuję -uśmiechnęła się Allyson. 
-Mogę posłuchać?
-Jasne - i zaciągnęła go do swojego pokoju na górze.

*

                            

-Pogodziłeś się z nią? -spytał Dez.
-Tak -odparł Austin.
-To super! Team Auslly, reaktywacja!
-Żadna reaktywacja, jesteśmy przyjaciółmi.
-Ooo... dlaczego?
-No bo ja... chodzę z Debby... A ona w sobotę idzie na randkę.
-No nie, to nie tak miało być!
-Deziu, wyluzuj. Ja tylko chcę, by była szczęśliwa... A widocznie beze mnie jest.
-Ale wy jesteście dla siebie stworzeni! Kiedyś żyć bez siebie nie mogliście, a teraz... wszystko się popsuło.
-Co, ty też uważasz, że nie powinienem wyjeżdżać? -spytał że złością blondyn.
-Nie, absolutnie! Tylko nie powinieneś zaczynać tego całego romansu z tą Debby. Popatrz na mnie i Trish. Jesteśmy razem już tyle lat.
-No tak, ale ty zostałeś w Miami i widziałeś ją na codzień. 
-Ale jak musiałem wyjechać, by wyreżyserować film, to wziąłem ją ze sobą!
-Ty... zrobiłeś jakiś film?...
-Nie "jakiś" film, tylko poważny dramat. Wiedziałbyś, gdybyś utrzymywał z nami jakikolwiek kontakt!
    Rudy wstał z fotela i westchnął ciężko.
-Widzisz, Austin, tu jest twój problem; kompletnie się od nas odizolowałeś -powiedział smętnie i wyszedł.

4 komentarze:

  1. Świetny :) czekam na nexta i zapraszam do mnie: http://my-diary-rllm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje rozdziały! <3
    W przyszłości powinnaś napisać książkę! Mówie serio ;>
    Oddaj mi połowę twojego talentu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hoho, skąd wiesz, że nie napiszę? :D
      Dzięki za koma ;*
      Nie umiem D:

      Usuń
  3. Świetny <3
    Cieszę się, że Austin i Ally są znowu przyjaciółmi
    Ta ich rozmowa o Zacku.. i jak Aus nie chciał wypuścić jej z uścisku :D
    Czekam niecierpliwie na next

    OdpowiedzUsuń