środa, 12 marca 2014

Rozdział II "Starzy wrogowie, nowi przyjaciele"

   Tego dnia Allyson zwlokła się z łóżka dosyć późno. Przez nieustanne prośby Lynn, dotyczące opowieści z życia brunetki, omal nie zapomniała, że Will i Twyla chodzą wcześniej spać. Madison Clark chyba by ją prześwięciła, gdyby dowiedziała się, że jej dzieci zasnęły tak późno. Ale Ally zawarła z nimi umowę: „Nie mówcie nic mamie, to następnym razem każde z was dostanie lizaka”. Szkoda, że z innymi ludźmi nie było tak łatwo, jak z dziećmi… Austin dzwonił do niej kilka razy zeszłego wieczoru, ale nie miała ochoty odbierać. Trzeba było nie sprowadzać tu tej zołzy. Jeśli naprawdę zależałoby mu na tym, by do niej wrócić, zerwałby z nią przed swoim powrotem. A ona nie będzie znosić jej za każdym razem, gdy chce z nim pogadać. Zresztą, co to za problem. Nie widziała go wcześniej, teraz też wytrzyma. Jednak w gruncie rzeczy tęskniła za tym „starym” Austinem. Brakowało jej tego uśmiechu, który potrafił podnieść ją na duchu w każdej sytuacji. Tęskniła za pisaniem z nim piosenek, za tym przypadkowym dotykiem jego dłoni i zatracaniu się w tych bezdennych brązowych oczach. Ale ten Austin odszedł. Wyjechał w trasę i już z niej nie wrócił. Zamiast niego pojawił się marny duplikat, któremu wystarczy byle co do szczęścia.
   Ally westchnęła głęboko i doprowadziła się do porządku. Zamierzała iść dziś na zakupy i sprawić sobie jakiś oszałamiający strój na występ w środę. Jej kariera rozwijała się w swoim tempie, bo tak właśnie chciała. W ten sposób miała czas, chociażby na pilnowanie dzieci państwa Clark i opowiadanie przeróżnych historyjek swojej chrześnicy Evelyn, która wciąż przekręcała słowa.
   Przejrzała się w lustrze. Wyglądała dokładnie tak, jak chciała, ale i tak nie była do końca z siebie zadowolona. Ostatnio miała coraz więcej kompleksów i nieustannie porównywała się z Debby. Natychmiast, gdy się na tym przyłapywała, rugała sama siebie za własną głupotę. Za każdym razem, gdy próbowała zapomnieć o Austinie, wszystko wokół coraz bardziej jej go przypominało. Dlaczego?...
*
   W końcu wybrała się na planowane zakupy. Właśnie mierzyła cekinową tunikę na ramiączkach.
-No nie wiem… -usłyszała za sobą głos.
   Odwróciła się. Za nią stała Cindy Ian, trzymając w ręku milkshake’a.
-Wygląda jak worek –ciągnęła –Wybrałabym coś bardziej obcisłego, żeby podkreślało twoją szczupłą figurę.
-Cindy? –zdziwiła się brunetka –Wróciłaś do Miami?
-Tak, właśnie nagrywamy tu nowy film –wyjaśniła –Trzymaj –rzuciła jej jakąś sukienkę –W tym będzie ci o wiele lepiej.
   Ally weszła do przebieralni i po chwili z niej wyszła. Sukienka była krótkawa i wydekoltowana.
-Oho, to jest to! –Cindy zmierzyła ją wzrokiem.
-Tak myślisz? Chyba jest trochę… nie w moim stylu.
-Daj spokój. Założysz ją na jakąś imprezę i Austinowi automatycznie spadną klapki z oczu!
-To ty… już wiesz?
-Skarbie, ja wiem wszystko! No już, płać za tę kieckę i chodźmy coś zjeść. Ja stawiam.
   I kwadrans później siedziały wspólnie przy stoliku.
-Nie uważasz, że to trochę dziwne? –spytała Allyson –Kiedyś nie mogłyśmy siebie znieść, a dziś jemy razem obiad.
-Tak, moim zdaniem trzeba zakopać topór wojenny. Chyba nie chcemy skończyć, jak pani Clark i pani Caracas? –zaśmiała się.
-Masz rację –uśmiechnęła się brunetka –No, opowiedz mi trochę o tym twoim nowym filmie.
-Okej. Udało mi się zdobyć główną rolę. Gram w nim Lenę Green, która pracuje w wypożyczalni sprzętu pływackiego na plaży. Pewnego dnia znajduje miłość swojego życia, przystojnego surfera. Później spotyka go na drogiej kolacji w hotelu (pomaga mamie na kuchni). Jest ubrana zupełnie inaczej i chłopak jej nie poznaje. Zaczyna mu się podobać, ale nadal nie utożsamia jej z dziewczyną z wypożyczalni. Film nazywa się „Dwie strony Leny”. Według mnie to świetna komedia.
-To kiedy nagrywacie?
-Jeszcze nie wiadomo, bo nie mamy pełnej obsady. Brakuje nam jednej osoby… Właśnie! Może zgłosiłabyś się na casting za tydzień?
-Ja?... Ale… kogo ja mogłabym tam zagrać?
-Tarę Plum, koleżankę Leny. Jest to postać przebojowa, lubiąca się zabawić.
-Ech… no nie wiem, chyba się z nią nie identyfikuję…
-No i o to chodzi! Masz grać, że nią jesteś, nie musisz nią być. Według mnie to świetny pomysł. Dasz sobie trochę na luz i zapomnisz o Austinie i o tym, co ci zrobił. Zaczniesz żyć. A tę sukienkę włożysz na premierę. Austin usiądzie wtedy przed telewizorem, będzie oglądał relację z premiery i powie: „Ale byłem głupi, że wybrałem Debby zamiast Ally…”. Mówię ci, będzie fajnie!
-No dobrze, mogę spróbować.
-Jeej!! To zapraszam na casting za tydzień. Przedstawię cię reżyserowi, na pewno da ci tę rolę. Myślę, że idealnie sobie w niej poradzisz. Po obiedzie pójdziemy na plażę? Strasznie tęskniłam za gorącym Miami…
-Oczywiście! –zaśmiała się brunetka.
   I rzeczywiście tak zrobiły. Dużo rozmawiały i przy okazji Allyson dowiedziała się, że Debby jest kuzynką Cindy…
-O, dziewczyno! Jeśli myślałaś, że ze mną było ciężko, gotuj się na piekło! –oświadczyła blondynka.
-No to mnie pocieszyłaś… -westchnęła.
-Spokojnie, z moją pomocą dasz radę! –zaśmiała się –Widzisz tego ratownika? Ale ciasteczko!
-Hm… ja wiem?
-Oj, przestań. Bez przerwy się na ciebie gapi, zrób z tym coś.
-Ale co?
-Zagadaj! Może się z tobą umówi.
-Nie wiem, czy jestem gotowa na rozpoczęcie kolejnego związku…
-Jesteś, jesteś. Powiedz mu coś, bo inaczej ja to zrobię.
-Hę?...
-Ej, ty śliczny!! –zawołała blondynka.
-Co ty robisz?!
-Załatwiam ci chłopaka. Tak, ty!! Moja koleżanka tonie!!
   Chłopak podbiegł do nich. Był wysoki, dobrze zbudowany i… ech, całkiem ładny, nie ma co ukrywać.
-Już jestem! Kto tonie?
-Ta tutaj. Tonęła w twoim przeszywającym spojrzeniu.
-E… przepraszam, jeżeli przeze mnie poczułaś się nieswojo… -wydukał –Nie chciałem. Nie mogłem oderwać od ciebie oczu, bo… bo jesteś bardzo ładna.
   Cindy spojrzała na brunetkę w stylu: „A nie mówiłam?”.
-Jestem Zac –dodał chłopak.
-Ally –odpowiedziała.
-Tak, znam cię –zaśmiał się –Jesteś Ally Dawson. Jestem twoim fanem.
-Och… no to mi miło –uśmiechnęła się dziewczyna.
-To ja zostawię was samych –rzuciła Cindy, klepiąc brunetkę po plecach.
-Uważam, że masz świetny głos –odparł Zac.
-Dziękuję.
-Nie, to ja dziękuję –uśmiechnął się –Może… wyjdziemy gdzieś kiedyś razem?...
-Chętnie –odpowiedziała Ally. W sumie, sama nie wiedziała, dlaczego się zgodziła. Nagle poczuła jakiś przypływ pewności siebie.
-Super.  To… może w tę sobotę o piątej?
-Jasne. Gdzie pójdziemy?

-To na razie zostanie tajemnicą –uśmiechnął się –W każdym razie, oczekuj mnie u siebie –i odszedł.

2 komentarze:

  1. Świetny czekam na nexta dawaj szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super
    Ciekawe jak Austin zareaguje na randkę Ally..jeżeli się dowie.. biorąc pod uwagę, że teraz niezbyt chce z nim rozmawiać
    Czekam niecierpliwie na next :)

    OdpowiedzUsuń