Tego dnia Allyson zwlokła się z łóżka dosyć
późno. Przez nieustanne prośby Lynn, dotyczące opowieści z życia brunetki, omal
nie zapomniała, że Will i Twyla chodzą wcześniej spać. Madison Clark chyba by
ją prześwięciła, gdyby dowiedziała się, że jej dzieci zasnęły tak późno. Ale
Ally zawarła z nimi umowę: „Nie mówcie nic mamie, to następnym razem każde z
was dostanie lizaka”. Szkoda, że z innymi ludźmi nie było tak łatwo, jak z
dziećmi… Austin dzwonił do niej kilka razy zeszłego wieczoru, ale nie miała
ochoty odbierać. Trzeba było nie sprowadzać tu tej zołzy. Jeśli naprawdę
zależałoby mu na tym, by do niej wrócić, zerwałby z nią przed swoim powrotem. A
ona nie będzie znosić jej za każdym razem, gdy chce z nim pogadać. Zresztą, co
to za problem. Nie widziała go wcześniej, teraz też wytrzyma. Jednak w gruncie
rzeczy tęskniła za tym „starym” Austinem. Brakowało jej tego uśmiechu, który
potrafił podnieść ją na duchu w każdej sytuacji. Tęskniła za pisaniem z nim
piosenek, za tym przypadkowym dotykiem jego dłoni i zatracaniu się w tych
bezdennych brązowych oczach. Ale ten Austin odszedł. Wyjechał w trasę i już z
niej nie wrócił. Zamiast niego pojawił się marny duplikat, któremu wystarczy
byle co do szczęścia.
Ally westchnęła głęboko i doprowadziła się
do porządku. Zamierzała iść dziś na zakupy i sprawić sobie jakiś oszałamiający
strój na występ w środę. Jej kariera rozwijała się w swoim tempie, bo tak
właśnie chciała. W ten sposób miała czas, chociażby na pilnowanie dzieci państwa
Clark i opowiadanie przeróżnych historyjek swojej chrześnicy Evelyn, która
wciąż przekręcała słowa.
Przejrzała się w lustrze. Wyglądała
dokładnie tak, jak chciała, ale i tak nie była do końca z siebie zadowolona. Ostatnio
miała coraz więcej kompleksów i nieustannie porównywała się z Debby.
Natychmiast, gdy się na tym przyłapywała, rugała sama siebie za własną głupotę.
Za każdym razem, gdy próbowała zapomnieć o Austinie, wszystko wokół coraz
bardziej jej go przypominało. Dlaczego?...
*
W końcu wybrała się na planowane zakupy.
Właśnie mierzyła cekinową tunikę na ramiączkach.
-No
nie wiem… -usłyszała za sobą głos.
Odwróciła się. Za nią stała Cindy Ian,
trzymając w ręku milkshake’a.
-Wygląda
jak worek –ciągnęła –Wybrałabym coś bardziej obcisłego, żeby podkreślało twoją
szczupłą figurę.
-Cindy?
–zdziwiła się brunetka –Wróciłaś do Miami?
-Tak,
właśnie nagrywamy tu nowy film –wyjaśniła –Trzymaj –rzuciła jej jakąś sukienkę
–W tym będzie ci o wiele lepiej.
Ally weszła do przebieralni i po chwili z niej
wyszła. Sukienka była krótkawa i wydekoltowana.
-Oho,
to jest to! –Cindy zmierzyła ją wzrokiem.
-Tak
myślisz? Chyba jest trochę… nie w moim stylu.
-Daj
spokój. Założysz ją na jakąś imprezę i Austinowi automatycznie spadną klapki z
oczu!
-To
ty… już wiesz?
-Skarbie,
ja wiem wszystko! No już, płać za tę kieckę i chodźmy coś zjeść. Ja stawiam.
I kwadrans później siedziały wspólnie przy
stoliku.
-Nie
uważasz, że to trochę dziwne? –spytała Allyson –Kiedyś nie mogłyśmy siebie
znieść, a dziś jemy razem obiad.
-Tak,
moim zdaniem trzeba zakopać topór wojenny. Chyba nie chcemy skończyć, jak pani
Clark i pani Caracas? –zaśmiała się.
-Masz
rację –uśmiechnęła się brunetka –No, opowiedz mi trochę o tym twoim nowym
filmie.
-Okej.
Udało mi się zdobyć główną rolę. Gram w nim Lenę Green, która pracuje w
wypożyczalni sprzętu pływackiego na plaży. Pewnego dnia znajduje miłość swojego
życia, przystojnego surfera. Później spotyka go na drogiej kolacji w hotelu
(pomaga mamie na kuchni). Jest ubrana zupełnie inaczej i chłopak jej nie
poznaje. Zaczyna mu się podobać, ale nadal nie utożsamia jej z dziewczyną z
wypożyczalni. Film nazywa się „Dwie strony Leny”. Według mnie to świetna
komedia.
-To
kiedy nagrywacie?
-Jeszcze
nie wiadomo, bo nie mamy pełnej obsady. Brakuje nam jednej osoby… Właśnie! Może
zgłosiłabyś się na casting za tydzień?
-Ja?...
Ale… kogo ja mogłabym tam zagrać?
-Tarę
Plum, koleżankę Leny. Jest to postać przebojowa, lubiąca się zabawić.
-Ech…
no nie wiem, chyba się z nią nie identyfikuję…
-No
i o to chodzi! Masz grać, że nią jesteś, nie musisz nią być. Według mnie to
świetny pomysł. Dasz sobie trochę na luz i zapomnisz o Austinie i o tym, co ci
zrobił. Zaczniesz żyć. A tę sukienkę włożysz na premierę. Austin usiądzie wtedy
przed telewizorem, będzie oglądał relację z premiery i powie: „Ale byłem głupi,
że wybrałem Debby zamiast Ally…”. Mówię ci, będzie fajnie!
-No
dobrze, mogę spróbować.
-Jeej!!
To zapraszam na casting za tydzień. Przedstawię cię reżyserowi, na pewno da ci
tę rolę. Myślę, że idealnie sobie w niej poradzisz. Po obiedzie pójdziemy na
plażę? Strasznie tęskniłam za gorącym Miami…
-Oczywiście!
–zaśmiała się brunetka.
I rzeczywiście tak zrobiły. Dużo rozmawiały
i przy okazji Allyson dowiedziała się, że Debby jest kuzynką Cindy…
-O,
dziewczyno! Jeśli myślałaś, że ze mną było ciężko, gotuj się na piekło!
–oświadczyła blondynka.
-No
to mnie pocieszyłaś… -westchnęła.
-Spokojnie,
z moją pomocą dasz radę! –zaśmiała się –Widzisz tego ratownika? Ale ciasteczko!
-Hm…
ja wiem?
-Oj,
przestań. Bez przerwy się na ciebie gapi, zrób z tym coś.
-Ale
co?
-Zagadaj!
Może się z tobą umówi.
-Nie
wiem, czy jestem gotowa na rozpoczęcie kolejnego związku…
-Jesteś,
jesteś. Powiedz mu coś, bo inaczej ja to zrobię.
-Hę?...
-Ej,
ty śliczny!! –zawołała blondynka.
-Co
ty robisz?!
-Załatwiam
ci chłopaka. Tak, ty!! Moja koleżanka tonie!!
Chłopak podbiegł do nich. Był wysoki, dobrze
zbudowany i… ech, całkiem ładny, nie ma co ukrywać.
-Już
jestem! Kto tonie?
-Ta
tutaj. Tonęła w twoim przeszywającym spojrzeniu.
-E…
przepraszam, jeżeli przeze mnie poczułaś się nieswojo… -wydukał –Nie chciałem.
Nie mogłem oderwać od ciebie oczu, bo… bo jesteś bardzo ładna.
Cindy spojrzała na brunetkę w stylu: „A nie
mówiłam?”.
-Jestem
Zac –dodał chłopak.
-Ally
–odpowiedziała.
-Tak,
znam cię –zaśmiał się –Jesteś Ally Dawson. Jestem twoim fanem.
-Och…
no to mi miło –uśmiechnęła się dziewczyna.
-To
ja zostawię was samych –rzuciła Cindy, klepiąc brunetkę po plecach.
-Uważam,
że masz świetny głos –odparł Zac.
-Dziękuję.
-Nie,
to ja dziękuję –uśmiechnął się –Może… wyjdziemy gdzieś kiedyś razem?...
-Chętnie
–odpowiedziała Ally. W sumie, sama nie wiedziała, dlaczego się zgodziła. Nagle
poczuła jakiś przypływ pewności siebie.
-Super. To… może w tę sobotę o piątej?
-Jasne.
Gdzie pójdziemy?
-To
na razie zostanie tajemnicą –uśmiechnął się –W każdym razie, oczekuj mnie u
siebie –i odszedł.
Świetny czekam na nexta dawaj szybko :D
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńCiekawe jak Austin zareaguje na randkę Ally..jeżeli się dowie.. biorąc pod uwagę, że teraz niezbyt chce z nim rozmawiać
Czekam niecierpliwie na next :)